Dzisiaj mam dla Ciebie praktyczną poradę: zoptymalizuj sen! Czy można zoptymalizować sen? Jak się okazuje – można!

Każdy jest inny. Różnimy się stanem zdrowia, czy rodzajem wykonywanej pracy, dlatego nie ma jednej uniwersalnej recepty. Moim celem jest przedstawić Ci wyniki kilku badań, pokazać korzyści, które mogą wynikać ze zmiany nawyków związanych ze spaniem i zachęcić do zastanowienia się, co najbardziej się u Ciebie sprawdzi.

8 godzin snu – potrzebne, czy nie?

Zapewne najczęściej słyszysz, że człowiek musi przesypiać 8 godzin. Skąd wzięło się to przekonanie? Zawdzięczamy je dr Thomas’owi Wehr z amerykańskiego National Institute of Health, który w 1993 roku przeprowadził jedno z częściej przytaczanych dzisiaj badań na temat snu. Eksperyment polegał na tym, że przez miesiąc 16 osób przychodziło po południu do laboratorium i spędzało w nim czas do rana. Początkowo badani przesypiali nawet 12 godzin. Jednak z czasem długość ich snu skróciła się do 8-9 godzin.

Najnowsze badania wykazały jednak, że 8 godzin nie jest średnim czasem potrzebnym, by się wyspać, lecz czasem maksymalnym. Badacze z University of California na podstawie analizy danych z obserwacji ponad miliona osób, zauważyli, że ludzie, którzy spali 6-7 godzin na dobę rzadziej umierali przedwcześnie, np. wskutek zawału serca, czy udarów, niż przesypiający ponad osiem godzin. Dowodzą oni, że każda dodatkowa godzina snu wiąże się ze wzrostem o kilka procent poziomu substancji prozapalnych we krwi.

Specjaliści podkreślają, że już 5,5 godziny snu wystarcza, żeby organizm się zregenerował (pod warunkiem, że wykonywana praca nie jest bardzo męcząca, jak np. ciężka praca fizyczna).

Na jakość snu nie wpływa podobno, to o której kładziesz się spać, lecz to, czy zasypiasz i wstajesz o stałych porach. Wówczas sen jest głębszy, a więc bardziej regenerujący.

Kiedy być aktywnym?

O ile z perspektywy jakości snu nie ma najlepszej pory na regenerację, o tyle są badania mówiące o tym, kiedy jesteśmy najbardziej wydajni. Ludzki umysł od godziny szóstej do południa notuje wzrost produktywności, która od południa zaczyna spadać. Dlatego osoby wstające wcześnie, tzw. skowronki, są na ogół bardziej wydajne od wstających później sów.

Za porannym wstawaniem przemawia też kwestia krótkich, zimową porą, dób. Na nasze samopoczucie, i tym samym wydajność, wpływa bez wątpienia długość dnia. Wszystkiemu jest winna szyszynka, bowiem to w niej produkowana jest melatonina – hormon koordynujący pracę zegara biologicznego mózgu. Melatonina jest wydzielana w sytuacji braku bodźców świetlnych. W ten sposób organizm radzi sobie ze stabilizacją rytmu snu i czuwania. Nie wiem, czy wiesz, że melatonina  praktycznie nie jest produkowana u niemowląt, co objawia się brakiem stabilnego rytmu dobowego w początkowych miesiącach życia. U osób starszych natomiast zaburzenia w produkcji melatoniny mogą być jedną z przyczyn problemów z bezsennością.

Sama więc odpowiedz sobie czy warto skracać sobie czas ekspozycji na słońce przesypiając pół dnia?

Osobom zainteresowanym tematem polecam publikacje badań nad snem Uniwersytetu Stanford: http://sleep.stanford.edu/research/recent_publications.html

Przeczytaj również

Motywujesz, czy dołujesz? Wielokrotnie pisałam o motywacji, bowiem do dokonywania zmian w życiu niezbędne są wiedza, odwaga, zaangażowanie i motywacja. Kiedy poddajesz się na d...
10 powodów dla których MASZ czas ćwiczyć! Dzisiejszy świat pędzi naprzód i nie ogląda się by sprawdzić czy za nim nadążasz. Praca na pełen etat i opieka nad dzieckiem to nie lada wyzwanie, a p...
3 najczęstsze błędy w formułowaniu nawyków Nawyk w terminologii psychologicznej, to zautomatyzowana czynność, którą nabywa się w wyniku ćwiczenia, najczęściej powtarzania. Brzmi jak coś banalni...
Jak nie tracić czasu w sieci Internet to jeden z największych pożeraczy naszego czasu. Ganimy dzieci za permanentne bycie on-line i "lajkujemy" kampanie społeczne typu W którym św...