Zawsze byłam „rannym ptaszkiem” otoczonym przez sowy. Kiedy mój mąż się budzi ja jestem już wyszykowana, po praktyce jogi, po śniadaniu i właśnie pracuję nad swoją „żabą” (każdy dzień zaczynam od zadania, do którego czuję niechęć tzw. żaba, bo rano mamy najwyższy poziom samokontroli i energii potrzebnych do wykonania nielubianych zadań). O 16:00 mam już pracę za sobą i resztę dnia mam dla siebie i rodziny.

Oczywiście wczesne pobudki związane z tym, że światła gaszę o 22:00. W przeciwnym razie się nie wysypiam.

 

Biorąc pod uwagę, że w przytłaczającej większości firm pracuje się w ośmiogodzinnym systemie, np. 8:00-16:00, zawsze uważałam siebie za szczęściarę. Nie wyobrażam sobie bowiem, jakby to było pracować w godzinach, kiedy moja efektywność nie jest na najwyższym poziomie. W takiej sytuacji są właśnie tzw. sowy, czyli osoby, które preferują późniejsze pobudki, ponieważ ich czas najwyższego skupienia i efektywności przypada na późniejsze godziny.

Zdaje się więc, że skowronki mają nad sowami przewagę. Postanowiłam jednak przyjrzeć się tej kwestii bardziej uważnie.

 

RYTM OKOŁODOBOWY I CHRONOTYPY

Wszyscy mamy wewnętrzny zegar. Tworzą go tysiące komórek nerwowych w jądrze nadskrzyżowaniowym u podstawy mózgu. Podwzgórze kontroluje wszystkie funkcje ciała, od produkcji hormonów po regulowanie temperatury ciała. Zegar biologiczny gwarantuje, że każdy będzie robił właściwe rzeczy o właściwej porze dnia. Tyle że doba zegarowa trwa 24 godziny, a doba biologiczna nie. Dlatego rytm wyznaczany przez zegar biologiczny zwany jest okołodobowym.

Biologiczna doba człowieka jest dłuższa niż doba zegarowa. Co więcej, ta kobieca jest krótsza niż męska i (jak wynika z badań prowadzonych przez Jeanne Duffy z Harvard University) wynosi średnio 24 godziny i 5 minut, zaś męska średnio 24 godziny i 11 minut. Są też ludzie, których rytm okołodobowy ma prawie 25 godzin.

Ta rozbieżność w długości cyklu między czasem słonecznym a naszym wewnętrznym sprawia, że by pozostać zsynchronizowanym ze światem zewnętrznym, każdy musi codziennie cofać swój zegar wewnętrzny.

Kłopoty z przestawianiem biologicznego zegara najbardziej dają o sobie znać podczas dalekich podróży samolotem, pracy zmianowej albo po sezonowej zmianie czasu. Fakt, że kobiety są w większym stopniu skowronkami niż mężczyźni, pomaga im lepiej znosić podróż do Stanów Zjednoczonych niż do Australii, ponieważ podróż na zachód wymaga przestawienia się na wcześniejszą godzinę.

Chronotypu nie można sobie wybrać. Niemieccy naukowcy z Uniwersytetu w Aachen, po przebadaniu 60 osób o różnych chronotypach, wykryli niezbite dowody na obecność fizycznych różnic w budowie mózgu u osób o różnym chronotypie. U ludzi, którzy lubią późno kłaść się spać, występuje zmniejszona integralność tzw. istoty białej, składającej się głównie z wypustek neuronów, które przyspieszają przekazywanie impulsów nerwowych.

Chronotypy wykształcają się w tym samym okresie, w którym u chłopców pojawia się mutacja, a dziewczynkom zmienia się figura. Podział na sowy i skowronki utrzymuje się przez cały okres rozrodczy. Co ciekawe, w tym okresie, więcej kobiet niż mężczyzn ma skłonności do bycia skowronkiem. Kobiety nie tylko są częściej „rannymi ptaszkami”, ale też śpią dłużej w ciągu doby niż mężczyźni i łatwiej zakłócić ich sen. Różnice zacierają się po menopauzie.

 

Różnice między sową a skowronkiem sięgają jednak znacznie głębiej. Nie chodzi tylko o ilość energii, z jaką funkcjonujemy o różnych porach dnia. Rytm snu i aktywności jest najbardziej widocznym przejawem biologicznego zegara, ale rządzi wieloma funkcjami organizmu: od trawienia po temperaturę ciała, a nawet inteligencję i kreatywność. Jeśli żyjemy wbrew temu zegarowi, nie tylko chodzimy ciągle niewyspani i przygnębieni, ale też istnieje większe ryzyko, że zaczniemy pić i palić, a może nawet mieć problemy ze zdrowiem psychicznym. Trudniej będzie brylować w szkole, czy w pracy.

 

KTO MA LEPIEJ?

Można by zakładać, że jedynym co różni skowronki i sowy jest pora wstawania i kładzenia się spać, zaś czas czuwania jest identyczny. Jednak badania przeprowadzone przez Belgijskich naukowców dowodzą, że sowy mają większy wigor od skowronków. Po 10 godzinach od przebudzenia „ranne ptaszki” stają się powolniejsze i mniej uważne, podczas gdy „nocne marki” po 10 godzinach aktywności lepiej opierają się senności, a ich umysł jest jasny przez dłuższe okresy czasu niż u skowronków.

Badania naukowe dowodzą również, że z porą dnia, o której najczęściej wstajemy, są związane pewne stałe cechy osobowości. Skowronek poza tym, że stara się rozwiązywać problemy i minimalizować ich skutki, jest także sumienny, wytrwały, stabilny emocjonalnie i potrafi współpracować w grupie. Mocne strony sowy to z kolei kreatywność, poczucie humoru i inteligencja. Sowa jest także ekstrawertyczna, impulsywna, stale poszukuje nowości, a decyzje często odkłada na później. Sowa jest też ryzykantem. Według badań przeprowadzonych pod kierunkiem Dario Maestripieri z University of Chicago na grupie 172 osób (kobiet i mężczyzn w wieku 20–40 lat) sowy mają słabość do ryzykownych zachowań. Mogą na przykład wziąć kilka kredytów, przepuścić w kasynie majątek, czy narazić się szefowi, kłócąc się o to kto  ma rację. Na dodatek sowa nie stroni od używek, może sięgać nawet po narkotyki, co skowronkowi przytrafia się znacznie rzadziej (dowiodły tego badania Ana Adan z Universitat de Barcelona). Sowa, która ma narzucone wczesne pobudki może nadużywać kawy i napojów energetyzujących i często nawet nie zdaje sobie z sprawy z tego, jak bardzo jest rozdrażniona. Bowiem Ci, którzy śpią za krótko, mają podwyższony poziom agresji. Poza tym niewystarczająca ilość snu wpływa na podejmowane decyzje i osłabia pamięć.

 

O skowronkach możemy powiedzieć, że są bardziej proaktywne niż sowy. Z takim podejściem łatwiej się awansuje i osiąga zawodowe sukcesy. Proaktywność badał Christoph Randler z Uniwersytetu w Heidelbergu, prosząc 367 studentów o wypełnienie ankiet. Większość badanych przez niego „rannych ptaszków” identyfikowała się ze zdaniami: „wyznaczam sobie długodystansowe cele” albo „mam wpływ na wydarzenia w moim życiu”.

 

Poza proaktywnością skowronki cechuje też większe poczucie szczęścia i zdrowia niż sowy. Badanie przeprowadzone na Uniwersytecie w Toronto pokazuje, że „ranne ptaszki”, niezależnie od wieku badanych, były szczęśliwsze od, biorących udział w badaniu, sów.

Tę sytuację, częściowo starano się wytłumaczyć zjawiskiem „społecznego jetlag’u”. Zjawisko to polega na tym, że życie zawodowe sów cierpi, ponieważ nie da się być aktywnym przez całą dobę. Sowa, która późno kładzie się spać i zmuszona jest do wczesnej pobudki, nie ma szans na pełną regenerację.

Co więcej ludzie, którzy nie mogą spać w preferowanych przez siebie godzinach (sowy zmuszone do wczesnych pobudek), mają obniżony nastrój.

Jednak z badań prowadzonych w Niemczech i we Włoszech wynikło coś jeszcze. Od chronotypu zależy liczba partnerek. Mężczyźni sowy mają ich więcej niż mężczyźni skowronki. Co może nie powinno dziwić – skoro wieczór jest porą dobierania się w pary, to górą powinni być mężczyźni sowy.

A może za więcej partnerek nie jest odpowiedzialny nocny tryb życia, lecz inteligencja? Badanie przeprowadzone na młodych Amerykanach wykazało, że wśród sów znajduje się więcej osób z wysokim ilorazem inteligencji, niż wśród skowronków.

Badania Christopha Randlera wykazały również, że wyniki egzaminów organizowanych później w ciągu dnia były lepsze niż egzaminów porannych.

 

 

PODSUMOWANIE

Biologiczny zegar nie jest nastawiony tak samo przez całe życie. Małe dzieci to skowronki: wstają równie wcześnie jak osoby po sześćdziesiątce. W tym wieku większość osób mówi, że najlepiej czuje się rano (wiąże się to ze zmianami w produkcji hormonów, m.in. kortyzolu i hormonu wzrostu, które wpływają na długość i jakość snu). Gdy dziecko wchodzi w okres dojrzewania, jego wewnętrzny zegar zaczyna zwalniać i coraz trudniej wstać mu do szkoły. Szczyt preferencji wieczornego stylu życia przypada na koniec liceum i początek studiów.

Na chronotyp musimy patrzeć jak na szerszy aspekt osobowości: bycie sową wiąże się z wyższym poziomem testosteronu, impulsywnością oraz cechami zwanymi ze skłonnością do manipulowania innymi, narcyzmem i psychopatią.

Co ciekawe zdeklarowanych skowronków i sów jest raptem 30%, a chronotyp większości z nas wypada gdzieś pośrodku.

Istnieją badania, które dowodzą, że nawet małe zmiany przyzwyczajeń mogą zmienić chronotyp człowieka. Wskazują na to badania przeprowadzone w sierpniu 2013. Zgodnie z nimi, sowy, które dopilnują, żeby więcej czasu spędzać na słońcu, a mniej – w sztucznym świetle, mogą zmienić swoją codzienną rutynę i uczynić swój harmonogram dnia bardziej przybliżony do chronotypu skowronka.

 

Jesteś sową, czy skowronkiem?

Przeczytaj również

TIP OF THE MONTH: WSTAŃ! Czy chciałabyś, aby Twoje biurko było wysokim blatem, przy którym pracuje się stojąc (tzw. stojące biurka)? Kiedy ostatnio zobaczyłam coś takiego w of...
MAM DZIECKO I NIE ZAWAHAM SIĘ GO U(C)ŻYĆ! Uczenie dziecka samodzielności wymaga czasu i uwagi. Czy zatem warto ten czas zainwestować? Po stokroć TAK! Uczenie maluchów „samoobsługi” niesie ze s...
Wieczne dzieci Uwielbiam komedie, w których głównymi bohaterami są rodzic i dziecko, którzy na skutek jakiejś tajemnej magii zamieniają się ciałami. Schemat jest zaw...
Produktywne randkowanie! Chęć znalezienia bratniej duszy jest czymś zupełnie naturalnym. Wynika to z wrodzonej potrzeby przynależności i lęku przed odrzuceniem. Od wieków wiad...