Fakt posiadania nowego komputera służbowego zagnał mnie do centrum handlowego. Celem mojej eskapady było kupno torby, która pomieściłaby tenże komputer. Nieoczekiwanie zaś doprowadziła do powstania tego tekstu.

Obejrzałam dziesiątki (jeśli nie setki) torebek i kierując się zasadą pokaż mi swoją torebkę, a powiem Ci kim jesteś stwierdzam, że większość marek (szczególnie sieciowych) twierdzi, że kobieta jest… Świętym Mikołajem (wciąż modne torby – worki)! Patrząc na te torby myślę sobie, że współczesna Polka jest przygotowana na wszystko – jak za okupacji, czy komuny – chciałoby się rzec, a jednak damskie torebki, były wtedy mniejsze – mimo utrudnionego dostępu do wielu produktów. W torbie-worku kobieta nosi pół dobytku (rozmiar zobowiązuje) – niektórzy mówią, że taka kobieta jest “praktyczna”, ale noszenie na ramieniu rzeczy, które w razie potrzeby można dzisiaj kupić w każdym kiosku, jak dla mnie z praktycznością ma niewiele wspólnego.

Ale spokojnie, nie oceniajmy książki po okładce (torebki – po kroju). Zaglądam więc do środka i widzę kieszonkę zapinaną na suwak (w domyśle: na klucze i/lub portfel) i wąską kieszonkę w znajomym kształcie – to na telefon, bo jak wiadomo “kobieta dba o swoją sieć znajomości”.
Kontynuuję moją dedukcję. Współczesna kobieta według “sieciówki” nosi też kilka drobiazgów, po które często sięga, bo jest na nie druga kieszonka, ale już bez suwaka – to pewnie przestrzeń zaprojektowana z myślą o pomadce, pudrze, czy chusteczkach (każdy przecież wie, że “dama musi czasem nosek przypudrować”).
Pozostałą część torby stanowi na ogół wielka otchłań, zwana również czarną dziurą, a to za sprawą zbliżonych do niej właściwości. Czyli rozumiem, że kobieta:
a) lubi bałagan,
b) lubi marnować czas na szukanie czegoś, co przepadło w otchłani
c) jej fantazja jest na tyle nieograniczona, że projektant boi się stawiać jej granice, dodając przegródki lub kieszenie (niepotrzebne skreślić).
Wbrew temu co próbują nam wmówić reklamy kobieta ubierająca się w “sieciówkach” nie jest kobietą pracującą i w żadnym wypadku nie jest mobilna! Skąd to wiem? Ponieważ w żadnym z odwiedzonych przeze mnie sklepów nie znalazłam damskiej torebki z kieszenią na laptopa!
eM powiedział mi kiedyś (a było to w momencie kiedy z uporem maniaka szukałam ładnego telefonu z klapką, ale i z dobrymi parametrami): albo bierzesz ładny (różowy, polukrowany i z wisienką na czubku), albo z dobrymi parametrami (przyzwoita rozdzielczość ekranu i zdjęć, etc.). Oczywiście nie trudno się domyśleć, że telefony z interesującymi mnie właściwościami technicznymi, były czarne, brzydkie i toporne. Dlaczego większość producentów elektroniki uważa, że kobiety nie znają się lub parametry techniczne nie są dla nich istotne – tego nie potrafię pojąć? A co więcej nie chcę tego zrozumieć, ponieważ głęboko się z tym nie zgadzam i uważam, że nie istnieje argument, który spowodowałby moje zrozumienie takiego stanu rzeczy!
Wracając do świata mody. Dlaczego nie mogę kupić aktówki z kieszenią na laptopa ze średniej półki? Trzeba bowiem wyjaśnić, że aktówki-laptopówki, to produkt z wysokiej półki. Bez problemu nabędziemy taką torbę w sklepach z galanterią skórzaną już na niecałe 1.000pln (aż się wierzyć nie chce, że kobiety zarabiają mniej od mężczyzn).
Dlaczego żaden kupiec z “sieciówki” nie wpadnie na pomysł dołączenia do kolekcji chociaż jednego modelu damskiej torebki z kieszenią na laptopa? I co gorsza dlaczego wystarczy pójść na dział męski, by odkryć, że co najmniej połowa oferowanych męskich toreb taką kieszeń ma?Najwidoczniej wciąż, żyjemy w kraju, w którym mamuta do jaskini przynosi mężczyzna, a kobieta gotuje gulasz z berbeciem przywiązanym do pleców, ehhhh…P.S. Jest! Dwa dni później udało mi się znaleźć sklep posiadający w swojej ofercie damskie torebki z kieszenią na laptopa, wykonane z tworzywa sztucznego, a więc  tym samym, znajdujące się w “targecie mojego uwielbienia”.

 

 

Przeczytaj również

JAK SPRAWIĆ, ABY DZIECKO SPRZĄTAŁO SWÓJ POKÓJ!... Utrzymanie w czystości domu, w którym są dzieci, jest niekończącą się walką. Chyba żadna matka temu nie zaprzeczy. Ja również mówię: TAK! To prawdziwe...
Wigilijny bon ton Pierwszy grudnia! Możemy już otworzyć pierwsze okienko w kalendarzu adwentowym, gdyż wielkie odliczanie do Świąt właśnie się rozpoczęło. Jeśli jeste...
MAM DZIECKO I NIE ZAWAHAM SIĘ GO U(C)ŻYĆ! Uczenie dziecka samodzielności wymaga czasu i uwagi. Czy zatem warto ten czas zainwestować? Po stokroć TAK! Uczenie maluchów „samoobsługi” niesie ze s...
Czego mogą się nauczyć dzieci z pisania listów?... Lada dzień rozpoczynają się wakacje. Jednym z moich wspomnień z rodzinnych wakacji zawsze było pisanie listów i kartek do rodziny i znajomych. W...